zawsze możesz napisać artykuł o tym, by nie używać amerykańskich komponentów w polskiej infrastrukturze 5G. W Polsce, w przeciwieństwie do Chin, wciąż mamy wolność prasy :-)
Dalsze brnięcie w dyskusje typu "jeśli ludzie nie chcą oglądać z dziećmi samobójstw czy porno to tylko dlatego, że są sterowani przez jakąś fundację" jest nie tylko absurdalne, ale zwyczajnie obraźliwe wobec przeciętnego człowieka. Z mojej strony EOT, nie będę brać w tym udziału.
nie ma takiej kampanii w Polsce - a przynajmniej nie w takim zakresie, w jakim byłaby zauważalna 2) obawiam się, że to Twój research nie jest najlepszy. Ludzie nie chcieli być molestowani czy oszukiwani na długo przed tym, zanim pojawiła się taka fundacja. Proszę, nie sprowadzajmy dyskusji do absurdu.
Tam zupełnie nie o to chodzi. Przeciętny użytkownik internetu nie chce natrafiać na szkodliwe treści i żadna "Heritage Foundation" nie ma z tym nic wspólnego.
nie musisz jechać osobiście. Wystarczy, że ktoś z twojej rodziny się wybierze i poda twoje dane. Albo że UE się ugnie i przyzna USA szeroki dostęp, a Polska swoim zwyczajem wdroży jeszcze bardziej nadgorliwie
Na temat Cyfrowego Omnibusa tylko bardzo pobieżnie rzuciłam okiem, ale nie zdziwiłabym się, jakby te pomysły były powiązane: takie trochę "osłabmy ochronę danych osobowych, żeby w przyszłości zdelegalizować prawo do prywatnej komunikacji". Ale to taka luźna myśl (możliwe, że upadłaby po zgłebieniu tematu ;))
a o co chodzi? :) ja wbrew pozorom nie jestem konfliktowa - niezależna owszem, czasem się o coś pokłócę, ale długofalowych "wojen" unikam jak ognia (zdarza mi się brać w nich udział w samoobronie, ale trzeba się naprawdę mocno postarać, żeby mnie sprowokować - jestem z tych "świadomie naiwnych", lubię widzieć dobro w ludziach, a różnicę zdań traktuję jako różnicę zdań, a nie wypowiedzenie wojny). Z Tobą nie pamiętam żadnych choćby zarzewi konfliktu ;) także nie widzę powodu, by nie miało być między nami "pokoju" :)
Jakby jeszcze jeździły co te 15 to pół biedy, ale one jeżdżą co godzinę (a czasami co dwie, jeśli poprzedni nie przyjechał), a zachowanie kierowców też wymaga wiele do życzenia (potrafią się np. nie zatrzymać na przystanku na żądanie i jeszcze pyskować, gdy im się uwagę zwróci - przynajmniej matce z dzieckiem, bo może grupa dresików miałaby u nich większe poważanie...)
bez urazy, ale z perspektywy doświadczeń z różnymi komunikacjami miejskimi, to wrocławska wychodzi najgorzej* i to nie przez ceny biletów (bardziej od cen boli mnie to, że gminy nie mogą się w tej sprawie dogadać), a kwestia logistyki i koordynacji. Jeśli na trasie masz dwie czy trzy przesiadki i na każdą musisz czekać ok. 50 minut, to już stojąc w korku mniej czasu zmarnujesz
*Ok, może w moim mieście wygląda to jeszcze gorzej, ale ono jest na tyle nieduże i zwarte, że wszędzie dojdę spacerem ;p
"w każdym normalnym kontekście" zakazywanie dowolnego produktu stanowi skomplikowany i złożony problem, a poczynania Tik Toka czy to w USA, czy w Polsce są znaną praktyką. Fediwersum to nie tik tok, do wywołania inby potrzebujesz czegoś więcej, niż rzucenie obraźliwego komentarza. Żegnam :-)
bo to cytat dosłownych zarzutów - w tej formie usłyszy to kobieta, ale rozmówca albo w ogóle nie przekaże swoich zarzutów jej mężowi i dzieciom, albo zrobi to w formie łagodniejszej
jakby co to Magda Bigaj jest w ICO (instytut cyfrowego obywatelstwa) i tam jest do niej e-mail, możesz dopytać. Nie wiem, jakie ma do tego podejście - zauważyłam, że ludzie różnie do tego podchodzą (w fedi także).
no nie. Po pierwsze przeciętny rodzic nie ma pojęcia, jak działają algorytmy uzależniające socialmediów - rodzice wyrastali w innych czasach. Przekładając to na inną bańkę: to trochę jakby w butelkach od soczków bobofrut nagle zacząć sprzedawać wódkę, jednocześnie wciąż reklamując je jako coś zdrowego.
Po drugie: ani rodzic, ani dziecko nie ma wpływu na to, co mu wyświetlają algorytmy, a Meta ma. To korporacje bombardują użytkowników szkodliwymi treściami, nie rodzice.
Po trzecie: jak sobie taką kontrolę wyobrażasz? Rodzice rezygnują ze wszystkiego aby pilnować, co im dzieciom wyświetla się w telefonie - a kto wtedy będzie pracować i zarabiać na życie? Przy trójce dzieci, jeśli jeden rodzic będzie się gapić w telefon jednego dziecka, drugi - w drugiego dziecka - to i tak trzecie pozostanie niepilnowane, a dzieciaki będą mieć poczucie wiecznej kontroli i braku prywatności. Poza tym rodzic i tak będzie tylko jeden, a szkodliwych treści w internecie - wiele. Edukacja w kwestii higieny cyfrowej jest ważna - ale jak w Polsce NASK z Ministerstwem Cyfryzacji chcą to robić rękami BigTechów, to sorry...To jakby edukację alkoholową warunkować od wypicia paru głębszych, zanim kogoś w ogóle wpuścisz na warsztaty, o szkodliwości tytoniu uczyć zmuszając do wypalenia papierosów itp
zawsze możesz napisać artykuł o tym, by nie używać amerykańskich komponentów w polskiej infrastrukturze 5G. W Polsce, w przeciwieństwie do Chin, wciąż mamy wolność prasy :-)
Dalsze brnięcie w dyskusje typu "jeśli ludzie nie chcą oglądać z dziećmi samobójstw czy porno to tylko dlatego, że są sterowani przez jakąś fundację" jest nie tylko absurdalne, ale zwyczajnie obraźliwe wobec przeciętnego człowieka. Z mojej strony EOT, nie będę brać w tym udziału.
Tam zupełnie nie o to chodzi. Przeciętny użytkownik internetu nie chce natrafiać na szkodliwe treści i żadna "Heritage Foundation" nie ma z tym nic wspólnego.
Cloud Act
nie musisz jechać osobiście. Wystarczy, że ktoś z twojej rodziny się wybierze i poda twoje dane. Albo że UE się ugnie i przyzna USA szeroki dostęp, a Polska swoim zwyczajem wdroży jeszcze bardziej nadgorliwie
Na temat Cyfrowego Omnibusa tylko bardzo pobieżnie rzuciłam okiem, ale nie zdziwiłabym się, jakby te pomysły były powiązane: takie trochę "osłabmy ochronę danych osobowych, żeby w przyszłości zdelegalizować prawo do prywatnej komunikacji". Ale to taka luźna myśl (możliwe, że upadłaby po zgłebieniu tematu ;))
Dzięki za wrzucenie! Zwykle pamiętam o dodawaniu prasówek na szmer, zapomniałam o wrzucaniu tekstów 😂
Tak, chyba wszystkie tego typu platformy pobierają. W buycoffee jest to 10% https://buycoffee.to/rules/guidelines
ok, już edytowałam i poprawiłam, link nie wszedł. Dzięki za zwrócenie uwagi :)
coś się źle załadowało chyba - nie wiem, czemu nie działa, jak trzeba :-/
ze mną to był pomysł o jakimś kanale dla społeczności, być może na signalu, temat otwarty ;) jakby co to sam szmer też ma swój kanał (na matrixie)
a o co chodzi? :) ja wbrew pozorom nie jestem konfliktowa - niezależna owszem, czasem się o coś pokłócę, ale długofalowych "wojen" unikam jak ognia (zdarza mi się brać w nich udział w samoobronie, ale trzeba się naprawdę mocno postarać, żeby mnie sprowokować - jestem z tych "świadomie naiwnych", lubię widzieć dobro w ludziach, a różnicę zdań traktuję jako różnicę zdań, a nie wypowiedzenie wojny). Z Tobą nie pamiętam żadnych choćby zarzewi konfliktu ;) także nie widzę powodu, by nie miało być między nami "pokoju" :)
Jakby jeszcze jeździły co te 15 to pół biedy, ale one jeżdżą co godzinę (a czasami co dwie, jeśli poprzedni nie przyjechał), a zachowanie kierowców też wymaga wiele do życzenia (potrafią się np. nie zatrzymać na przystanku na żądanie i jeszcze pyskować, gdy im się uwagę zwróci - przynajmniej matce z dzieckiem, bo może grupa dresików miałaby u nich większe poważanie...)
bez urazy, ale z perspektywy doświadczeń z różnymi komunikacjami miejskimi, to wrocławska wychodzi najgorzej* i to nie przez ceny biletów (bardziej od cen boli mnie to, że gminy nie mogą się w tej sprawie dogadać), a kwestia logistyki i koordynacji. Jeśli na trasie masz dwie czy trzy przesiadki i na każdą musisz czekać ok. 50 minut, to już stojąc w korku mniej czasu zmarnujesz
*Ok, może w moim mieście wygląda to jeszcze gorzej, ale ono jest na tyle nieduże i zwarte, że wszędzie dojdę spacerem ;p
"w każdym normalnym kontekście" zakazywanie dowolnego produktu stanowi skomplikowany i złożony problem, a poczynania Tik Toka czy to w USA, czy w Polsce są znaną praktyką. Fediwersum to nie tik tok, do wywołania inby potrzebujesz czegoś więcej, niż rzucenie obraźliwego komentarza. Żegnam :-)
bo to cytat dosłownych zarzutów - w tej formie usłyszy to kobieta, ale rozmówca albo w ogóle nie przekaże swoich zarzutów jej mężowi i dzieciom, albo zrobi to w formie łagodniejszej
jakby co to Magda Bigaj jest w ICO (instytut cyfrowego obywatelstwa) i tam jest do niej e-mail, możesz dopytać. Nie wiem, jakie ma do tego podejście - zauważyłam, że ludzie różnie do tego podchodzą (w fedi także).
fajnie to podsumowała (niestety na fb - i jakby ktoś chciał znowu jakieś przeklejki robić to niech się jej najpierw o zgodę zapyta) Magdalena Bigaj bazując na artykule Anny Wittenberg: https://www.facebook.com/magda.bigaj/posts/pfbid0yFWqKapjGr9j4f7PfWqVjYySPWfj2kC6EV6HRNcXb21iUvza1nwdD1qveqrwek5el
no nie. Po pierwsze przeciętny rodzic nie ma pojęcia, jak działają algorytmy uzależniające socialmediów - rodzice wyrastali w innych czasach. Przekładając to na inną bańkę: to trochę jakby w butelkach od soczków bobofrut nagle zacząć sprzedawać wódkę, jednocześnie wciąż reklamując je jako coś zdrowego.
Po drugie: ani rodzic, ani dziecko nie ma wpływu na to, co mu wyświetlają algorytmy, a Meta ma. To korporacje bombardują użytkowników szkodliwymi treściami, nie rodzice.
Po trzecie: jak sobie taką kontrolę wyobrażasz? Rodzice rezygnują ze wszystkiego aby pilnować, co im dzieciom wyświetla się w telefonie - a kto wtedy będzie pracować i zarabiać na życie? Przy trójce dzieci, jeśli jeden rodzic będzie się gapić w telefon jednego dziecka, drugi - w drugiego dziecka - to i tak trzecie pozostanie niepilnowane, a dzieciaki będą mieć poczucie wiecznej kontroli i braku prywatności. Poza tym rodzic i tak będzie tylko jeden, a szkodliwych treści w internecie - wiele. Edukacja w kwestii higieny cyfrowej jest ważna - ale jak w Polsce NASK z Ministerstwem Cyfryzacji chcą to robić rękami BigTechów, to sorry...To jakby edukację alkoholową warunkować od wypicia paru głębszych, zanim kogoś w ogóle wpuścisz na warsztaty, o szkodliwości tytoniu uczyć zmuszając do wypalenia papierosów itp