A tam. Po pierwszym odłączeniu usługi z przyczyn politycznych w panice się wszyscy rzucą szukać alternatyw. I znajdą niestety. Tak to działa w tym patologicznym systemie. Myślenie jest opcjonalne.
Jeżeli chodzi o zasoby i potencjał dla instalacji energetyki odnawialnej globalnego południa, to akurat mogą być w ponad 100% samowystarczalni. Już nie wyciągajmy rączek biednych dzieci w Afryce po zasoby Grenlandii, bo ten argument jest zupełnie nie na miejscu. Co najwyżej Zachód musiałby się przestawić z patologicznego konsumpcjonizmu na zrównoważone zużycie zasobów.
Fenomen gunwo wartych prac. Właściwie to się zaraz okaże jak dużo tych prac jest faktycznie potrzebnych jak nam się będzie pogłębiać kryzys energetyczny.
I biura by by się okazały niepotrzebnym wydatkiem. I średni management by się okazał niepotrzebny. A od tego już tylko krok do tego, żeby sobie ludzie uświadomili, że w sumie to tego szefa złodzieja też nie potrzebują. XD
Od kilku lat do oczu skacze mi zupełnie nowa jakość zła z jaką się ludzie(?) obnoszą. Czasami się łapię na tym, że się zastanawiam, czy to tylko sen i się zaraz obudzę. Takie to nierealne. Też tak macie?
Ja tam myślę, że prawomyślni to nie wchodzą na Szmer, tylko się już od dawna kiszą na własnych, zasilanych SI echokomorach wypełnionych po uszy brainrotem. Harc nie ma z tym nic wspólnego. XD
Bazują trochę konceptualnie na viable system theory Stafforda Beera - tego na czym bazował projekt cybersyn w Chile zanim ich zdjęła CIA. Plus takie rzeczy jak banki czasu, biblioteki narzędzi i wiedzy i inne fajne nie hierarchiczne i wolnościowe wynalazki, które działają w praktyce osobno, a tutaj jest nomen omen ich próba "zintegrowania". Trochę tam z początku działałem, ale mnie to ostatnio intelektualnie przerosło i zrobiłem sobie przerwę na czytanie teorii. Ale jak coś to jest z założenia open source, więc można się śmiało zainteresować.
Ciężko, bo ludzie głupieją w stadach a odzyskują zmysły indywidualnie. Podejmuje się różne próby obejścia tego problemu wedle różnych założeń. Jednym z bardziej kompleksowych rozwiązań miał się ostatnio zająć kolektyw Integral. Ale to wszystko trwa i kosztuje. A brak czasu i środków to znak czasów.
No ale teraz te kobiety które tego dobrowolnie nie chcą, to będą miały wymówkę, że no sorry misie takie jest prawo. Także imho jest to narzędzie emancypacji. A przetrzymywanie kogoś siłą w domu też jest przestępstwem.
No cóż... Gość ponad 30 lat na to pracował. Widać dobry z niego fachowiec. :P
Zanim były czatboty, to ludzie sobie nawzajem źle doradzali. Teraz maszyny nawet to nam odebrały.
Jak to dobrze od lat nie być na twarzoksiążce.
A tam. Po pierwszym odłączeniu usługi z przyczyn politycznych w panice się wszyscy rzucą szukać alternatyw. I znajdą niestety. Tak to działa w tym patologicznym systemie. Myślenie jest opcjonalne.
Jeżeli chodzi o zasoby i potencjał dla instalacji energetyki odnawialnej globalnego południa, to akurat mogą być w ponad 100% samowystarczalni. Już nie wyciągajmy rączek biednych dzieci w Afryce po zasoby Grenlandii, bo ten argument jest zupełnie nie na miejscu. Co najwyżej Zachód musiałby się przestawić z patologicznego konsumpcjonizmu na zrównoważone zużycie zasobów.
Czytaj: Niepodlegający negocjacjom wzrost gospodarczy musi być finansowany poprzez zniszczenie Grenlandii.
Fenomen gunwo wartych prac. Właściwie to się zaraz okaże jak dużo tych prac jest faktycznie potrzebnych jak nam się będzie pogłębiać kryzys energetyczny.
I biura by by się okazały niepotrzebnym wydatkiem. I średni management by się okazał niepotrzebny. A od tego już tylko krok do tego, żeby sobie ludzie uświadomili, że w sumie to tego szefa złodzieja też nie potrzebują. XD
Od kilku lat do oczu skacze mi zupełnie nowa jakość zła z jaką się ludzie(?) obnoszą. Czasami się łapię na tym, że się zastanawiam, czy to tylko sen i się zaraz obudzę. Takie to nierealne. Też tak macie?
Ja tam myślę, że prawomyślni to nie wchodzą na Szmer, tylko się już od dawna kiszą na własnych, zasilanych SI echokomorach wypełnionych po uszy brainrotem. Harc nie ma z tym nic wspólnego. XD
Sporo tych lokali po wsiach i małych miejscowościach niszczeje od lat i nikt tego nie chce, bo nie ma tam pracy.
Parafrazując klasyka: "To nic nie da. To nie da nic..."
Czyżbyśmy stanęli przed wyborem gospodarki planowanej centralnie dobrowolnie, lub narzuconej z zewnątrz?
https://integralcollective.io/
Bazują trochę konceptualnie na viable system theory Stafforda Beera - tego na czym bazował projekt cybersyn w Chile zanim ich zdjęła CIA. Plus takie rzeczy jak banki czasu, biblioteki narzędzi i wiedzy i inne fajne nie hierarchiczne i wolnościowe wynalazki, które działają w praktyce osobno, a tutaj jest nomen omen ich próba "zintegrowania". Trochę tam z początku działałem, ale mnie to ostatnio intelektualnie przerosło i zrobiłem sobie przerwę na czytanie teorii. Ale jak coś to jest z założenia open source, więc można się śmiało zainteresować.
Nawet bodaj cały inspektorat w Kamieniu Pomorskim z tego powodu ostatnio solidarnie zrezygnował.
W państwie bezprawia spokojnie będzie za to czapa albo gułag.
Ciężko, bo ludzie głupieją w stadach a odzyskują zmysły indywidualnie. Podejmuje się różne próby obejścia tego problemu wedle różnych założeń. Jednym z bardziej kompleksowych rozwiązań miał się ostatnio zająć kolektyw Integral. Ale to wszystko trwa i kosztuje. A brak czasu i środków to znak czasów.
I dobrze. Ciekawe czy się sprawdzą teraz obawy, że ludzie masowo spuszczą z łańcuchów i burki będą watahami po wsi biegać.
A gdyby tak ktoś doniósł algorytmowi, że przetwarzane tam treści są niekoszerne i algorytm by je zablokował?
No ale teraz te kobiety które tego dobrowolnie nie chcą, to będą miały wymówkę, że no sorry misie takie jest prawo. Także imho jest to narzędzie emancypacji. A przetrzymywanie kogoś siłą w domu też jest przestępstwem.