Podałem trzy możliwe metody deanonimizacji osób korzystających z Tora. Wszystkie wymagają kontrolowania konkretnej infrastruktury w konkretnych punktach sieci. To nie jest problem analizy danych, a problem w ogóle uzyskania dostępu do danych niezbędnych do jakiejkolwiek analizy.
Pytanie "czy ej aj może monitorować" nie ma w tym kontekście żadnego sensu, tak samo, jak nie miałoby sensu pytanie "czy ej aj może podlewać" w kontekście rozmowy o tym, jak brak wody wpływa na truskawki. Jak wody nie ma, to i ej aj nie podleje.
To jest jakieś myślenie magiczne na temat narzędzi generatywnych, którego kompletnie nie czaję.
Nie chodzi o możliwości przetwarzania czy analizy danych, tylko w ogóle o dostęp do tych danych. By monitorować całą sieć trzeba fizycznie mieć dostęp do większości punktów składających się na daną sieć.
Niezupełnie. Żeby zdeanonimizować kogoś korzystającego z sieci Tor można na kilka sposobów, żaden z nich nie jest łatwy.
Jeden z nich to kontrola tych wszystkich węzłów sieci pomiędzy Tobą a docelowym serwerem (czyli na ścieżce, "circuit). "Algorytm", który je wybiera, jest losowy, a zmienić tę ścieżkę można trywialnie w przeglądarce Tor, więc taka deanonimizacja jest bardzo trudna.
Druga opcja: obserwacja ruchu na obu końcach połączenia. Jeśli hipotetycznie ktoś mógłby obserwować cały ruch w Internecie, albo np. cały ruch w Internecie na danym terenie, to wielkość i czas transmisji pakietów danych przez sieć Tor mogłaby być wykorzystana do deanonimizacji konkretnych osób. Bardzo trudne; wymaga możliwości obserwacji całego ruchu w Internecie, albo przynajmniej całego ruchu na danym obszarze (np. osoba w Polsce używająca Tora do wejścia na stronę hostowaną w Polsce); plus, wymaga, by osoba korzystająca z Tora akurat wysyłała czy odbierała na tyle dużo danych, by to było jakoś możliwe do zidentyfikowania w normalnym ruchu.
Trzecia opcja: kontrola ponad połowy węzłów sieci Tor. Możliwe by było wtedy w miarę skuteczne deanonimizowanie osób korzystających, bo byłaby spora szansa, że w każdej ścieżce (trzy węzły) byłyby przynajmniej dwa węzły kontrolowane przez instytucję próbującą zdeanonimizować ruch. Bardzo trudne, bo instytucji mogących chcieć zdeanonimizować ruch jest bardzo dużo: służby amerykańskie, europejskie, rosyjskie, chińskie, i tak dalej. Więc jeśli przynajmniej dwie z nich próbują uzyskać taką możliwość deanonimizacji odpalając nowe węzły by osiągnąć te ponad 50% węzłów, to żadna nigdy tego nie osiągnie – istnieją przecież węzły niezależne.
To wszystko spore uproszczenie, ale tak to mniej-więcej wygląda.
Wpadają zazwyczaj ludzie którzy w jakiś sposób powiązali swoją tożsamość w odkrytym internecie z aktywnością w sieci TOR.
To się w pełni zgadza. O ile nie jesteśmy kimś, kogo służby chcą śledzić na tyle mocno, że poświęcą na to śledzenie konkretnie nas naprawdę ogromnych środków, prawdziwym problemem jest przypadkowa deanonimizacja dzięki jakiejś głupocie, którą zrobimy sami.
Trump nie zapłaci. Kraje Zatoki Perskiej i pewnie USA się na to złożą. A idę o zakład, że kasa zostanie wydana tak, że firmy kontrolowane przez Trumpa, się do niej przyssą.
Co za gówniany clickbait. Chociaż zacytuj kawałek tekstu, żeby wiadomo było, o co biega.
Zjawisko tzw. drop-outu na polskich uczelniach przybiera niepokojące rozmiary. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przytoczyło raport, z którego wynika, że w ciągu zaledwie kilku lat z nauki zrezygnowało przeszło 1,3 mln osób.
I oczywiście ministerstwo nie stawia żadnej sprawy jasno.
O żesz... Straszny smutek.
Spoko spoko prezydent uwali.
Nie ma za co przepraszać, pewnie mogłem to jaśniej wytlumaczyć.
Ale że o co chodzi?
Podałem trzy możliwe metody deanonimizacji osób korzystających z Tora. Wszystkie wymagają kontrolowania konkretnej infrastruktury w konkretnych punktach sieci. To nie jest problem analizy danych, a problem w ogóle uzyskania dostępu do danych niezbędnych do jakiejkolwiek analizy.
Pytanie "czy ej aj może monitorować" nie ma w tym kontekście żadnego sensu, tak samo, jak nie miałoby sensu pytanie "czy ej aj może podlewać" w kontekście rozmowy o tym, jak brak wody wpływa na truskawki. Jak wody nie ma, to i ej aj nie podleje.
To jest jakieś myślenie magiczne na temat narzędzi generatywnych, którego kompletnie nie czaję.
To zdanie nie ma sensu.
Nie chodzi o możliwości przetwarzania czy analizy danych, tylko w ogóle o dostęp do tych danych. By monitorować całą sieć trzeba fizycznie mieć dostęp do większości punktów składających się na daną sieć.
Niezupełnie. Żeby zdeanonimizować kogoś korzystającego z sieci Tor można na kilka sposobów, żaden z nich nie jest łatwy.
Jeden z nich to kontrola tych wszystkich węzłów sieci pomiędzy Tobą a docelowym serwerem (czyli na ścieżce, "circuit). "Algorytm", który je wybiera, jest losowy, a zmienić tę ścieżkę można trywialnie w przeglądarce Tor, więc taka deanonimizacja jest bardzo trudna.
Druga opcja: obserwacja ruchu na obu końcach połączenia. Jeśli hipotetycznie ktoś mógłby obserwować cały ruch w Internecie, albo np. cały ruch w Internecie na danym terenie, to wielkość i czas transmisji pakietów danych przez sieć Tor mogłaby być wykorzystana do deanonimizacji konkretnych osób. Bardzo trudne; wymaga możliwości obserwacji całego ruchu w Internecie, albo przynajmniej całego ruchu na danym obszarze (np. osoba w Polsce używająca Tora do wejścia na stronę hostowaną w Polsce); plus, wymaga, by osoba korzystająca z Tora akurat wysyłała czy odbierała na tyle dużo danych, by to było jakoś możliwe do zidentyfikowania w normalnym ruchu.
Trzecia opcja: kontrola ponad połowy węzłów sieci Tor. Możliwe by było wtedy w miarę skuteczne deanonimizowanie osób korzystających, bo byłaby spora szansa, że w każdej ścieżce (trzy węzły) byłyby przynajmniej dwa węzły kontrolowane przez instytucję próbującą zdeanonimizować ruch. Bardzo trudne, bo instytucji mogących chcieć zdeanonimizować ruch jest bardzo dużo: służby amerykańskie, europejskie, rosyjskie, chińskie, i tak dalej. Więc jeśli przynajmniej dwie z nich próbują uzyskać taką możliwość deanonimizacji odpalając nowe węzły by osiągnąć te ponad 50% węzłów, to żadna nigdy tego nie osiągnie – istnieją przecież węzły niezależne.
To wszystko spore uproszczenie, ale tak to mniej-więcej wygląda.
To się w pełni zgadza. O ile nie jesteśmy kimś, kogo służby chcą śledzić na tyle mocno, że poświęcą na to śledzenie konkretnie nas naprawdę ogromnych środków, prawdziwym problemem jest przypadkowa deanonimizacja dzięki jakiejś głupocie, którą zrobimy sami.
Fedi.
Mowa:
AMA o Telegrama.
Trump nie zapłaci. Kraje Zatoki Perskiej i pewnie USA się na to złożą. A idę o zakład, że kasa zostanie wydana tak, że firmy kontrolowane przez Trumpa, się do niej przyssą.
Trump nie zapłaci, Trump na tym zrobi geszeft.
Starą bazę takimi akcjami stracą.
"drenują" jprdl
planszówki na propsie
Co za gówniany clickbait. Chociaż zacytuj kawałek tekstu, żeby wiadomo było, o co biega.
I oczywiście ministerstwo nie stawia żadnej sprawy jasno.
Strzelam, że na subskrypcje.
Jak klikniesz w linkę do oryginału, to tam jest wyższej rozdzielczości "zdjęcie"
Ten obraz jest slopem. A przynajmniej to co jest na ekranie. Spójrz na tekst.
O, ależ to jest doskonała wiadomość!
Z tej strony autor, AMA.
daty też się nie zgadzają ofkors. 1966 to 11 lat przed tym jak się urodził
cancelx.comnie jest rzeczą,xcancel.comjest rzeczą